Strona w budowie, zapraszamy wkrótce...

Zapraszamy już za:

[wpdevart_countdown text_for_day="Dni" text_for_hour="Godzin" text_for_minut="Minut" text_for_second="Sekund" countdown_end_type="date" font_color="#000000" hide_on_mobile="show" redirect_url="" end_date="21-09-2020 12:00" start_time="1600339301" end_time="0,1,1" action_end_time="hide" content_position="center" top_ditance="10" bottom_distance="10" ][/wpdevart_countdown]

Strona w budowie, zapraszamy wkrótce...

Kierunek automatyzacja – Raport Rynek Druku cz. 3

W czasie pandemii COVID-19 nasze życie zmieniło się w każdym aspekcie. Pracujemy zdalnie albo hybrydowo, ograniczyliśmy drukowanie. Ale wraca zainteresowanie tradycyjnym modelem pracy.

Już ponad dwa lata świat zmaga się z pandemią COVID-19. W czwartym kwartale ubiegłego roku byliśmy nadal świadkami zawirowań spowodowanych naruszeniem łańcuchów dostaw na świecie. Były one związane z niedoborem półprzewodników i innych komponentów, co jest efektem silnego wzrostu popytu na dobra konsumenckie. Dlatego większość producentów sprzętu (OEMs) skarży się na zbyt małe dostawy.

Efektem był spadek dostaw sprzętu ogółem o 28,6 procent (w ciągu roku), chociaż widać możliwości wzrostu, czytamy w informacji prasowej opublikowanej przez firmę analityczną IDC w połowie lutego br. Na przykład w czwartym kwartale ub.r. w zachodniej Europie sprzedano 3,81 miliona drukarek i urządzeń wielofunkcyjnych w porównaniu z 5,33 mln rok wcześniej. Ich łączna wartość wyniosła 1,67 miliarda euro i była mniejsza o 19,4 proc.

Jeżeli chodzi o grupy produktów, sprzedaż urządzeń laserowych zmniejszyła się o 22,6 proc., zaś atramentowych – aż o 31 proc. W rezultacie brakowało sprzętu, by zaspokoić potrzeby partnerów kanałowych. Jedynym segmentem rosnącym (o 8,4 proc.) był rynek biznesowych drukarek atramentowych A4.

Słaba druga połowa ub.r. spowodowała, że w całym roku 2021 rynek zmniejszył się o 6,1 proc. Dostawy sprzętu laserowego spadły o 12,5 proc, zaś atramentowego konsumenckiego – o 7 proc. Z drugiej strony, segment biznesowych urządzeń atramentowych wzrósł o 21,7 proc.

Według ekspertów IDC prawdopodobnie niewiele się zmieni w najbliższych miesiącach. Naruszenie łańcuchów dostaw na świecie spowodowane epidemią COVID-19 znacząco wpłynęło na rynek sprzętu drukującego w drugiej połowie ubiegłego roku, powiedział Phil Sargeant, senior program director, Western European Imaging, Hardware Devices and Document Solutions group w firmie IDC. Podobne zjawiska będą zapewne występować jeszcze przez jakiś czas ponieważ większość najważniejszych producentów ma takie problemy z dostawami i logistyką.

Wspomniane dane dotyczą zachodniej Europy. Ale czynniki kształtujące rynki w naszym regionie są zbliżone, mówi nam Michał Świątek, Research Manager, IPDS Europe w firmie IDC.

 

Michał Świątek, Research Manager, IPDS Europe w firmie IDC.

 

W ubiegłym roku na polski rynek dostarczono 985 tys. urządzeń drukujących o wartości 289 mln dolarów. Oznacza to spadek o 7,8 rok do roku w ujęciu ilościowym, przy jednoczesnym wzroście wartości rynku o 10,6 proc. Bardzo dynamicznie rozwija się rynek sprzętu z systemem stałego zasilania atramentem. Tempo wzrostu przekraczało 30 proc. r/r. Popyt utrzymuje się na poziomie przekraczającym możliwości produkcyjne. Widoczne są wysiłki producentów mające na celu zwiększenie dostępności urządzeń z wyższych segmentów cenowych.

 

Częściowe odrodzenie

– Pierwszy rok pandemii oznaczał stagnację na rynku drukarek do biur spowodowaną niepewnością, jaka wówczas panowała – przypomina Mateusz Wasilewski, Category Manager HP Inc Polska, Print. – Firmy ograniczyły swoje inwestycje w sprzęt. Spadki w sprzedaży produktów biznesowych sięgały nawet 50 procent rok do roku. Ze względu na przejście na pracę zdalną i gorszy dostęp do biurowych drukarek również liczby wydrukowanych stron znacząco spadły, tym samym ograniczając popyt na materiały eksploatacyjne. Natomiast w drugim roku pandemii byliśmy świadkami odrodzenia popytu oraz zwiększonego zainteresowania drukarkami domowymi. Spowodowane to było częściowym powrotem do biur, ale i wzrostem popularności hybrydowego modelu pracy. Drukarka domowa teraz, dużo częściej niż przed pandemią, jest też elementem zdalnego biura. Niestety, ze względu na problemy z łańcuchami dostaw oraz kryzys półprzewodnikowy popyt był większy od podaży.

 

Mimo wszystko firma HP Inc Polska jest zadowolona ze swoich ubiegłorocznych wyników, twierdzi jej ekspert. Bez wątpienia jednak sprzedaż byłaby dużo wyższa, gdyby była możliwość dostarczania większej liczby urządzeń.

 

 

Mateusz Wasilewski, Category Manager HP Inc Polska, Print.

 

Oczywiście odnotowano także wzrost udziału e-commerce w strukturze zakupów. Liczba sklepów online z elektroniką była o 13 proc. wyższa, a zamówień – aż o 66 proc. Sprzedaż internetowa elektroniki użytkowej to już jedna trzecia sprzedaży ogółem. Wartość sprzedaży urządzeń wielofunkcyjnych zwiększyła się rok do roku o 346,2 proc., a drukarek atramentowych i laserowych o 170,7 proc. Dla tuszy natomiast wskaźnik ten wyniósł 301,2 proc.

 

Gruntowne przeorganizowanie

– W ciągu ostatnich dwóch lat dynamika życia codziennego oraz funkcjonowanie biznesu uległy znacznym modyfikacjom – podkreśla Piotr Baca, Country Manager w fimie Brother Polska. –Niezależnie od obszaru i sektora, wszyscy musieli dostosować się do nagłych zmian. Sytuacja znalazła też odzwierciedlenie na rynku druku, który przeszedł gruntowne przeorganizowanie na skutek dynamicznych transformacji potrzeb biznesu. Od początku pandemii obserwowaliśmy stopniowe odchodzenie od typowo korytarzowych biurowych urządzeń drukujących typu MFP. Czas, który pracownicy spędzali w biurze, stał się wręcz cząstkowy w porównaniu do dawnych realiów sprzed wprowadzenia obowiązku zachowania dystansu społecznego.

 

Przełożyło się to na niewykorzystywanie urządzeń w przedsiębiorstwie. Obecnie dostrzega się duże zainteresowanie firm posiadaniem urządzeń kompaktowych, które można rozproszyć w działach i zachować dystans społeczny. Dodatkowym ważnym elementem jest fakt, że mniejsze rozwiązania drukujące można łatwo przenosić i użytkować w domu podczas pracy zdalnej.

 

Piotr Baca, Country Manager w fimie Brother Polska.

 

Poznanie i zrozumienie nowego modelu pracy było ogromnym wyzwaniem również z perspektywy firm specjalizujących się w dostarczeniu rozwiązań do druku. Przejście na niestacjonarny tryb wykonywania obowiązków służbowych spowodowało mniejszą ilość wydruków w biurach, jednak stworzyło potrzebę zorganizowania kompaktowych narzędzi do druku, które mogą wspierać pracę podczas home office. Zgłębienie nowych potrzeb klientów i dostosowanie się do modelu pracy hybrydowej było kluczowe w zachowaniu ciągłości funkcjonowania przedsiębiorstw.

Producenci mierzyli się z wyzwaniami logistycznymi w realizacji dostaw i projektów. Problemy z dostępnością urządzeń były odczuwalne w najbardziej kluczowym momencie, zwłaszcza gdy stało się pewne, że zdalny lub hybrydowy model pracy zostanie z nami dłużej niż zakładano.

 

– W obliczu nieustannych zmian lokalizacji miejsc pracy konieczne było wprowadzenie rozwiązań, które umożliwią sprawne wykonywanie służbowych obowiązków mniejszym zespołom w siedzibie firmy czy z każdej innej lokalizacji – mówi Piotr Baca. – Wykorzystanie potencjału małych urządzeń przyczyniło się do wzrostu zainteresowania unikalnymi rozwiązaniami, na przykład takimi jak usługa CMPS (Cloud Managed Print Services). Podłączenie urządzenia firmowego do chmury – zarówno w biurze, jak i w domu, umożliwia efektywniejszą  pracę oraz ograniczenie ryzyka dostania się poufnych informacji czy dokumentów w niepowołane ręce.

 

Wciąż ręczne

– Sektor małych i średnich przedsiębiorstw to absolutny król naszej gospodarki – dodaje Katarzyna Idzkiewicz, Senior Marketing Coordinator w firmie Brother Polska. – Te biznesy stanowią aż 99,8 procent firm funkcjonujących w Polsce. W nowej, niełatwej rzeczywistości znalezienie odpowiednich możliwości technologicznych ma wpływ na ich utrzymanie się na rynku. Sprawdziliśmy, jakie bariery w drodze do osiągania swoich biznesowych celów zgłaszają przedstawiciele mikro-, małych oraz średnich przedsiębiorstw. Pomimo ich zróżnicowanej natury, najczęściej wskazują oni, że najbardziej ogranicza ich niedostateczna automatyzacja.

 

Aż 66 proc. respondentów uważa, że największą barierę w uzyskaniu maksymalnej wydajności biznesowej  stanowi duża liczba manualnych i powolnych procesów, wynika z raportu „Brother Digital Transformation”. Na drugi miejscu znalazła się potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa gromadzonym i przetwarzanym danym. Podium najczęstszych utrudnień, z jakimi borykają się MŚP, zamyka rekrutacja osób o określonych, niezbędnych, w tym przypadku cyfrowych umiejętnościach. Przedsiębiorcy dostrzegają również, ile czasu marnują ich pracownicy przy powielaniu pracy w różnych systemach czy przez nieustanne aktualizowanie norm bezpieczeństwa.

Warto więc zastanowić się, w którym miejscu cyfrowej transformacji są małe i średnie przedsiębiorstwa. Jak widać po zgłaszanych problemach, wciąż mają dużo do nadrobienia. Ale przyszłość powinna odmieniać ten stan rzeczy. Już dziś aż dwie trzecie badanych firm podkreśla, że cyfryzacja jest obecnie ich kluczowym celem strategicznym.

 

Katarzyna Idzkiewicz, Senior Marketing Coordinator w firmie Brother Polska.

 

Znaczącym odciążeniem pracowników byłoby przekazanie powtarzalnych, mozolnych i czasochłonnych zadań narzędziom automatyzującym. Jak dowodzi analiza firmy Asana „How People Spend Their Time in Work”, nawet 60 proc. biurowego czasu pracy pochłaniają czynności powielane i nic nie wnoszące do wydajności funkcjonowania firmy, z dużą niechęcią wykonywane przez pracowników. Mowa o takich zadaniach jak ręczne adresowanie, nierzadko przepisywanie dokumentów z jednego systemu do drugiego, manualne ich poszukiwanie w wielu rozproszonych bazach danych czy odpowiadanie tą samą treścią po raz enty na maila w stale powracającej sprawie.

Gdzie znajduje się zatem pole manewru dla cyfrowej transformacji? Mowa choćby o automatycznej identyfikacji i przechowywaniu wszystkich zeskanowanych przez firmę dokumentów, dostępnych na żądanie w dowolnej chwili, bez konieczności ręcznego wertowania przepastnych obszarów dysku. Ułatwieniem byłoby również rozpoznawanie znaków w czasie skanowania i tworzenia edytowalnych plików z tekstem przeniesionym z papieru do świata cyfrowego. W dobie coraz częstszego sięgania po rozwiązania sztucznej inteligencji czy uczenia maszynowego, można też opracowywać skrojone na miarę systemy automatyzujące wybrane procesy.

Przykładem może być sortowanie poczty z wykorzystaniem automatycznego skanowania dokumentów, rozpoznawania dzięki temu adresata, a następnie odsyłania ich na właściwy adres. Wszystko całkowicie bezobsługowo. Wiąże się to oczywiście z ogromną oszczędnością czasu, ale to nie jedyna zaleta. Firma transportowa, która zsynchronizowała przepływ dokumentacji logistycznej z konkretnymi procesami, przy pomocy urządzeń Brothera, zdołała zaoszczędzić 15 tys. euro w skali roku.

 

– Dziś możemy już z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że praca zdalna, a przynajmniej hybrydowa, pozostanie z nami na stałe – uważa Katarzyna Idzkiewicz. – Jak się jednak okazuje, z przygotowaniem sektora MŚP do takiego modelu wciąż nie jest najlepiej. A przecież wdrażanie rozwiązań automatyzujących i gwarantujących pracownikom swobodę w korzystaniu z urządzeń biurowych jest już nie tyle opcją, co koniecznością. Jak dowodzi nasze badanie, aż 8 na 10 małych i średnich przedsiębiorstw przyznaje, że ma trudności z podłączeniem urządzeń osobistych pracowników do sieci podczas pracy zdalnej. Łatwo sobie wyobrazić, że ma to wpływ nie tylko na efektywność procesów biznesowych, ale również satysfakcję i stosunek zatrudnionych do organizacji.

 

W stronę atramentu

– Dla nas jako producenta okres pandemii można podzielić na dwa etapy – wyjaśnia Robert Reszkowski, Business Sales Manager w firmie Epson. – Pierwszy to początkowy lock down, gdy firmy przekierowały pracowników na pracę w systemie home office. Wtedy wyraźnie wzrosło zapotrzebowanie na małe i średnie rozwiązania biznesowe. Natomiast drugi to ostatni rok, gdy można było zauważyć powrót do pracy biurowej lub hybrydowej, co przekładało się na większe zainteresowanie urządzeniami dla dużych i średnich grup roboczych. Obserwujemy bardzo wyraźny wzrost zapotrzebowania na rozwiązania departamentowe, na przykład urządzenia Epson WorkForce Enterprise (duża szybkość druku, szybki wydruk pierwszej strony, wydajna eksploatacja, niskie koszty użytkowania), a szczególnie na urządzenia kolorowe o szybkości druku powyżej 60 stron na minutę. Według najnowszych badań IDC, Epson zanotował w tej kategorii największy wzrost ze wszystkich producentów w ciągu czterech lat. Jesteśmy też wyraźnym liderem rozwiązań monochromatycznych dla biznesu w przedziale szybkości druku powyżej 85 stron na minutę. Na początku pandemii miał miejsce spadek popytu na duże urządzenia formatu A3, ale wzrosło zapotrzebowanie na mniejsze gabarytowo urządzenia A3 i A4, do użytku osobistego oraz dla małych grup roboczych, z miesięcznym obciążeniem rzędu 2-3 tysięcy stron. Obecnie, mimo powrotu do pracy biurowej, utrzymuje się zainteresowanie urządzeniami biznesowymi do użytku jednostanowiskowego lub dla małych grup (2-4 osobowych).

 

Użytkownicy coraz chętniej zamieniają drukarki laserowe na biznesowe rozwiązania atramentowe, szczególnie oparte na systemie stałego zasilania w atrament. Klienci z segmentu biznesowego chcą drukować szybko, wydajnie i tanio, a jednocześnie oczekują, by urządzenia były niezawodne i charakteryzowały się szeroką funkcjonalnością, która podniesie efektywność biznesową firmy. Również w tym przypadku (szybkość druku w kolorze: 30-55 str./min.) dane IDC pokazują, że Epson jest w czołówce, z udziałem w rynku powyżej 20 proc., z minimalną stratą do lidera.

 

– Dla klientów ważne jest, by urządzenia były bardziej wydajne, ekonomiczne, zapewniające komfort i ciągłość pracy – twierdzi Robert Reszkowski. – W drukarkach Epson duże zasobniki na atrament oraz brak kontaktu papieru z istotnymi elementami drukarki pozwalają na drukowanie bez konieczności częstego przerywania pracy. Urządzenia wielofunkcyjne wykorzystujące technologię RIPS (Replaceable Ink Pack System) pozwalają minimalizować częstotliwość konserwacji, generowanie odpadów oraz zużycie energii. Ich atutem jest też elastyczność. Sprawdzają się w biurze, a w razie potrzeby można je zaadaptować do pracy w systemie home office.

 

Co ważne, wyzwania pracy zdalnej (i opracowywanie rozwiązań w celu jej optymalizacji) dostawca zna z autopsji. Jak informuje najnowszy „Raport zrównoważonego rozwoju firmy Epson 2020/2021”, w ciągu ostatnich 18 miesięcy ogromny odsetek pracowników działał zdalnie, zachowując skuteczność i wydajność. Dodatkowo wprowadzono nowy, elastyczny model pracy oraz wykorzystano zebrane informacje i opinie od pracowników w celu określenia kluczowych w tym kontekście funkcjonalności urządzeń.

 

Robert Reszkowski, Business Sales Manager w firmie Epson Polska.

 

W ostatnim czasie widoczna jest ciekawa zależność: z jednej strony następuje spadek liczby drukowanych stron dla poszczególnych dokumentów, z drugiej – łączna liczba drukowanych stron nie zmniejsza się. Oznacza to, że użytkownicy drukują mądrzej, w sposób bardziej racjonalny. Ułatwiają to na przykład takie rozwiązania jak druk dwustronny, dostępny już nawet w wielu podstawowych modelach. Ponieważ w biurach drukuje się przede wszystkim dokumenty 1-3 stronicowe, coraz częściej ważnym kryterium wyboru sprzętu staje się czas wydruku pierwszej strony, a nie szybkość druku. Pewnie nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale obecnie przy właściwie dobranym urządzeniu koszt druku jest niższy niż cena papieru. Taką sytuację obserwujemy m. in. dzięki rozwiązaniom takim jak wprowadzone przez Epsona materiały eksploatacyjne o dużej wydajności (nawet do 86 000 stron). To znacząco pozwala obniżyć tzw. całkowity koszt wydruku (TCO).

Coraz częściej użytkownicy wykorzystują też dodatkowe systemy zwiększające wydajność i funkcjonalność urządzeń drukujących, a także poziom bezpieczeństwa. Przykładem są oferowane przez Epsona darmowe (w większości) narzędzia do monitoringu i zdalnego zarządzania, np. Epson Remote Service, Epson Print Admin czy łatwe i szybkie skanowanie dwustronne z możliwością dalszego przesyłania danych do chmury lub na serwery. Te wszystkie narzędzia pozwalają wyraźnie obniżyć koszty funkcjonowania floty urządzeń.

 

– Na pewno będzie rosnąć zapotrzebowanie na urządzenia z bardzo tanią eksploatacją, o dużej wydajności oraz z możliwością zdalnego zarządzania. To, co było częstym wyborem w druku konsumenckim, czyli technologia atramentowa, wsparta odpowiednimi narzędziami, przebojem zdobyło serca użytkowników biznesowych. Stawiają oni na bezobsługowość, czyli święty spokój. Im więcej funkcjonalności oferuje urządzenie, tym lepiej – podsumowuje Robert Reszkowski.

 

IT RESELLER nr. 344/2021 “Dywersyfikacja receptą na niespokojne czasy” – zaznacza Piotr Wypijewski, Prezes Zarządu Statim Integrator.

3,272FaniLubię
8,767ObserwującyObserwuj
1,060SubskrybującySubskrybuj

NOWE WYDANIE

POLECANE

NAJNOWSZE